|
|
|
Rok wcześniej zacząłem kombinować, żeby wyjechać gdzieś na Antarktydę lub do Ameryki Południowej. Skontaktowałem się z biurem podróży, które organizuje wyjazdy w tamte rejony, ale koszty wycieczek były odstręczające: na Falklandy wyjazd kosztowałby mnie rzędu 7 k$, na Falklandy i Południową Georgie - 11 k$. Zacząłem w związku z tym studiować przewodniki, żeby zorientować się w możliwościach samodzielnego wyjazdu. Przeczytałem przewodnik po Chile. Kraj bardzo mi odpowiadał, zwłaszcza, jeśli uwzględnić możliwość tygodniowego wyskoku na Wyspę Wielkanocna. Przeczytałem również przewodnik po Peru. Byłem w połowie przewodnika po Argentynie, gdy okazało się, ze w Północnym Nowym Jerseyu Jurek Majcherczyk organizuje Polonijny Klub Podróżnika . Pierwotnie miało na trasę jechać około dziewięciu osób. Ostatecznie okazało się, ze będzie trzech uczestników: ja, Ewa i Jaga, które poznałem tydzień przed wyjazdem. Spotkanie przedwyjazdowe odbyło się u mnie w domu, jako odchylenie średniokwadratowe długości dojazdu było u mnie najmniejsze. Na zebranie oprócz uczestników zjawił się również organizator - Jurek Majcherczyk. Po pietanstu minutach poinformował nas, ze nie jedzie z nami, bo jest zbyt mało uczestników. Troszkę żeśmy się przestraszyli, bo nikt z nas nie mówi po hiszpańsku. Później okazało się, ze nie było się czym przejmować, bo wszędzie na miejscu mięliśmy przewodników mówiących lepiej lub gorzej po angielsku.
|