Phuyupatamarca

Home | Up | Lima | Cuzco | Urubamba | Poczatek Trasy | Przelecz Martwej Kobiety | Sayaqmarca | Phuyupatamarca | Machu Picchu | Ponownie Lima

Wiedzielismy, ze rano po raz ostatni zobaczymy sie z tragarzami, którzy szybko przed nami pognaja na miejsce naszego nastepnego noclegu, zostawia bagaze i pojada pociagiem do domu. Kazdy z nas mial dla nich troche drobnych upominków. Zrzucilismy wszystko na stól i Eddie przystapil do podzialu. Zeby nikt nie byl poszkodowany, wszystko zostalo podzielone na mniej wiecej równe kupki, które nastepnie zostaly rozlosowane. Kucharz zostawal z nami dzien dluzej i dostal swoja dzialke odpowiednio pózniej.

phuyu03m.jpg (6853 bytes)Przed wyruszeniem na ostatni dzien wyprawy zrobilismy pamiatkowe zdjecie: nasza trójka plus dziewiec osób wspomagajacych.
phuyu04m.jpg (7227 bytes)Pierwszym punktem programu byly ruiny o nazwie Phuyupatamarca - “Miasto na poziomie chmur”. Zwrócilismy uwage jak doskonale Inkowie dopasowywali ksztalt murów do ksztaltu skaly, na której mury byly budowane. Widzielismy akwedukty doprowadzajace wode do miejsc sluzacych do obmyc rytualnych. W prawie kazdej budowli inkaskiej, która widzielismy bylo miejsce do “obmycia duszy” w celu przygotowania sie na wizyte w Machu Picchu. Przewodnik zazartowal zreszta, ze Inkowie dusze myli znacznie czesciej niz cialo. Gdy ogladalismy kolejne ruiny, przewodnik zawziecie uzywal terminu “konstrukcja” zamiast “ruiny” dla podkreslenia, ze obiekt jest zachowany wiecej niz w 66 procentach.

Sciezka prowadzila teraz stromo w dól. Wysokosc spadala i temperatura rosla. W nocy na gorze mielismy temperature dwa do pieciu stopni Celsjusza, w poludnie na dole, podejrzewam, ze bylo ponad trzydziesci stopni.
sayaq04m.jpg (7778 bytes) W ciagu kilkunastu minut wyszlismy z lak do gestej i wilgotnej dzungli pelnej orchidei, paproci, mchów i palm. Na sciezce po raz ostatni wyprzedzili nas nasi tragarze. Podobno niektore fragmenty sciezki zostaly odnalezione kilkanascie lat temu.

wina01m.jpg (7201 bytes)W poludnie, gdy wysoka temperatura dawala sie nam we znaki, zwrócilismy uwage na krotkosc cienia. Bylismy trzynascie stopni na poludnie od równika! W dolinie natrafilismy na Winay Wayna - ruiny strzegace skrótowego dojscia do Machu Picchu. Po póltorej godzinie przemierzania tropikalnej dzungli wyszlismy niespodziewanie na Inti Punku - Inkaska Brame Slonca – punkt, z którego rozposcieral sie widok na cel calej naszej wyprawy - Machu Picchu.
machu02m.jpg (4739 bytes)Gdy schodzilismy z Inti Punku, patrzylismy z wyzszoscia na turystów, którzy szli w przeciwnym kierunku. Wiedzielismy, ze przyjechali oni do Machu Picchu pociagiem, a nastepnie autobusem, podczas, gdy my wybralismy trudna droge przez góry.

machu-thumb.jpg (1690 bytes) Machu Picchu
Zaczelismy zwiedzac ruiny, bylo dosyc duzo ludzi. Przewodnik powiedzial nam, ze jesli przyjdziemy nastepnego dnia rano, ludzi bedzie znacznie mniej, poniewaz pociag z turystami przyjezdza dopiero kolo poludnia. Na nocleg zjechalismy autobusem kilkaset metrów w dól. Wczasie, gdy autobus lawirowal po serpentynach, miejscowy chlopiec zbiegal na skróty. Spotykal nas kilka razy na drodze i pokrzykiwal jak Tarzan.

Ostatnia noc spedzilismy na polu namiotowym, tuz nad rzeka. Przewodnik pokazywal nam papugi latajace wsród drzew. Po intensywnym przejsciu górskim bylo prawdziwa przyjemnoscia wymoczyc sie przez godzine w goracych zródlach siarkowych znajdujacych sie w pobliskiej miejscowosci Aguas Calientes.